Test: krem Eisenberg Soin Liftant Corps

Podczas odchudzania kluczowe jest wsparcie. Zwłaszcza jak chcemy zrzucić więcej niż 2-3 kg. Nie mówię tu tylko o wsparciu najbliższych, poradach trenera i dietetyka, ale też o odpowiedniej pielęgnacji. Dla mnie takim wsparciem jest krem liftingujący do ciała Eisenberg Soin Liftant Corps.

Sumiennie przestrzegana dieta i treningi robione na 100% sprawią, że szybko zaczniesz gubić zbędne kilogramy. Często szybciej niż skóra zdąży nabrać jędrności. W efekcie mimo zmniejszenia obwodów nasze ciało nie będzie wyglądało estetycznie, bo skóra nie będzie napięta. Ten problem pojawia się w zależności od wieku, predyspozycji genetycznych, ilości zrzuconych kilogramów i pielęgnacji (a w zasadzie jej braku). Niestety dotknął i mnie. Zrzuciłam ponad 35 kg ale moja skóra nie odzyskała dawnej jędrności. Do czasu! Z pomocą przyszedł krem liftingujący do ciała Eisenberg Soin Liftant Corps.

 

Zdaniem producenta:
Lekka i delikatna, a jednocześnie bogata pielęgnacja regeneracyjna w kremie, która pobudza witalność komórkową dzięki antyoksydacyjnym właściwościom witamin E i C połączonych z formułą Trio-Moléculaire®. Intensywnie ujędrniająca pielęgnacja wzbogacona oligopeptydem zielonej mikroalgi wzmacnia elastyczność skóry i wyraźnie redukuje rozstępy. Terapia anti-age dla całego ciała, idealna do codziennej pielęgnacji lub intensywnej kuracji, niezbędna podczas diet odchudzających lub by mieć jędrne ciało.
Efekt ujędrnienia, liftingu, działanie przeciw rozstępom widoczny już od czwartego tygodnia!

 

Moim zdaniem:
Mówi się, że liczy się pierwsze wrażenie i krem Eisenberg Soin Liftant Corps zrobił na mnie ogromne. Nie będę rozpisywać się o eleganckim opakowaniu ze szpatułką do higienicznego nakładania kosmetyku, bo do takiego wysokiego standardu Eisenberg przyzwyczaił nas już dawno. Byłam pod wrażeniem efektów pierwszej aplikacji. Moja skóra stała się wyjątkowo aksamitna i miła w dotyku. Byłam zaskoczona gładkością swoich ud. Właśnie, powinnam wspomnieć, że kosmetyk stosowałam przez ponad miesiąc na uda i brzuch. Pierwsza poprawa jędrności/napięcia skóry na udach była widoczna już w drugim tygodniu stosowania kremu. Jednak na efekt liftingu skóry brzucha musiałam poczekać dłużej. Na szczęście krem jest bardzo wydajny. Jedno opakowanie starczyło mi na ok 5 tygodni.

Krem liftingujący do ciała Eisenberg Soin Liftant Corps mogę polecić każdemu grubaskowi (takiemu jak ja), który wygrał walkę ze zbędnym tłuszczykiem, ale potrzebuje wsparcia w odzyskaniu napięcia skóry. Jest to też kosmetyk dla wszystkich, którzy potrzebują poprawić jakość skóry ciała. Zarówno jako zapobiegawcza terapia anit-aging, jak i poprawa jędrności zwłaszcza przed sezonem bikini.

DSC_1772

Porada:
Jeśli zależy Ci na szybszym efekcie poprawy jędrności skóry każdą aplikację kremu liftingującego Eisenberg poprzedź peelingiem. Ja podczas kąpieli masowałam (lub raczej szorowałam) uda i brzuch specjalną ostrą gąbką antycellulitową. Można ją dostać w Rossmannie za kilka złotych. Dodatkowo raz w tygodniu robiłam peeling kawowy. Takie zabiegi poprawią ukrwienie skóry, złuszczą zrogowaciały naskórek przez co kosmetyk lepiej się wchłonie i po prostu będzie skuteczniejszy.