Jak dbać o skórę latem i po wakacjach

Tak jak każdy uwielbiam lato za złocisto brązową opaleniznę. Ale uzyskanie jej w bezpieczny sposób nie jest takie łatwe. Przez lata testowałam kosmetyki, zbierałam porady ekspertów i teraz myślę, ze wiem jak zapewnić sobie piękna ale i bezpieczna opaleniznę. Przygotowałam dla Ciebie zestaw porad jak przygotować skórę, przed urlopem, jak o nią dbać w trakcie oraz na co trzeba zwrócić uwagę po powrocie.

 
Krok pierwszy: przygotowanie

Po zimie warto, a nawet trzeba dobrze złuszczyć skórę. Pozbędziemy się ziemistego nieestetycznego naskórka a przyszła opalenizna będzie równomierna i utrzyma się dłużej. Ale najczęstszym błędem jest robienie peelingu tuż przed wyjazdem na urlop! Światowej sławy chirurg plastyczny i kardiochirurg dr Des Fernandes wyjaśnia „zrogowaciały naskórek jest niczym innym jak barierą ochronną skóry. Złuszczając go pozbawiamy ją szansy obrony przed czynnikami zewnętrznymi, co więcej, sprzyjamy utracie wody”. Dr Fernandes jest przeciwnikiem peelingów ale ja jednak będę ich bronić. Uważam, że złuszczanie naskórka i potem odpowiednia pielęgnacja i ochrona to najprostszy sposób na piękną cerę. Peeling zrób tydzień przed wyjazdem jako początek przygotowań. Gdy poczekasz z tym do ostatniej chwili o wiele szybciej mogą wystąpić podrażnienia i poparzenia a tego właśnie chcemy uniknąć. Następnie zadbaj o właściwe nawilżenie. Tak, wiem – ground breaking! Niby oczywiste ale w praktyce jakoś ciągle o tym zapominamy. Podczas wakacji skóra traci więcej wody. By zapobiec wysuszaniu już przed wyjazdem zrób minimum tygodniową terapię nawilżająco-natłuszczającą. Do moich ulubionych produktów (do ciała) należą masła np. z Organique lub Vaseline i olej kokosowy.

Jeśli zależy Ci na możliwie jak najszybszym uzyskaniu głębokiego odcienia opalenizny to przygotowania powinnaś zacząć od diety. Najlepiej już 2-3 miesiące przed wyjazdem. Do jadłospisu dodaj warzywa bogate w beta karoten (np. marchewki) lub sięgnij po odpowiednią suplementację.

 

 
kosmetyki sun

 

Krok drugi: opalanie

Jesteś już na urlopie i zaczyna się walka z czasem o piękną złocistą opaleniznę. By tę walkę wygrać jednym z oszustw do jakich się uciekamy jest nieużywanie kremów z filtrem. O tym jak kremy z filtrem są ważne, każdy wie, słyszymy o tym na każdym kroku. Ale ja powiem coś innego… dobierz filtr do siebie. Do swojej skóry, oczekiwań i pogody. Nie każdy musi pokrywać się grubą warstwą 50tki. Jaki ma to sens jak masz 4 dni wolnego i słabą pogodę. Ale jeśli jedziesz na 2 tygodnie na Dominikanę i planujesz leżeć plackiem na plaży to głupota byłoby nie zaopatrzyć się w kremy o odpowiednim faktorze. Ja na wyjazd zawsze biorę cały arsenał. Od delikatnych 15tek przez 50tki czy 70tki po kremy typu s.o.s. (ale o tym później). Nie zdarzyło się tak bym przez cały wyjazd używała tylko jednego filtru. Dobieram je do pogody i kondycji skóry. Ta zasada się sprawdza bo nigdy nie schodzi mi skóra a opalenizna jak na moją mlecznie biała karnację jest całkiem głęboka. W skrócie: urlop zaczynam z UV 20-30. Jeśli upał bardziej daje się we znaki lub co gorsza widzę zaczerwienienia na skórze sięgam po mocniejsze filtry. A gdy tylko poczuję dyskomfort na skórze lub gdy zobaczę zaczerwienienia sięgam po kosmetyki „po opalaniu” (o tym więcej poniżej). Najczęściej w drugiej połowie urlopu smaruję nos, policzki i ramiona 50tką oraz od samego początku punktowo pieprzyki. O nich zresztą też dziś napiszę. Gdy skóra wytworzy barierę ochronną przed słońcem (czyli opaleniznę) czasami schodzę do najniższego filtru w mojej kosmetyczce.

Nigdzie nie ruszam się bez…. wody termalnej w sprayu. Jak dla mnie jest to wynalazek genialny w swojej prostocie.

Dlaczego? Od razu chłodzi i daje ukojenie skórze podczas upałów. Ma właściwości kojące, odżywcze i nawilżające. Ja lubię wodę termalną Avène. Jest dostępna w 3 rozmiarach (50ml, 150ml, 300ml) małą mam zawsze w torebce a większa zabieram na wyjazdy. Mały life hack: w duże upały trzymajcie puszkę w lodówce. Nic nie koi skóry zmęczonej słońcem jak chłodna mgiełka wody termalnej.

Słońce tak samo jak na skórę oddziałuje też na włosy. By nie stały się sztywne, łamliwe i matowe zabezpiecz je specjalnymi kosmetykami do włosów z filtrami UV. Najbardziej zadowolona byłam ze spray’u ze słonecznej linii La Biosthetique.

 

 

opalania

 
Krok trzeci: po opalaniu

Po całym dniu na słońcu warto dać skórze trochę ukojenia. Idealna będzie wspomniana już woda termalna. Ale też trzeba zadbać od odbudowę właściwego poziomu nawilżenia. Zamiast zwykłego kremu nawilżającego warto sięgnąć po kosmetyki „po opalaniu”. Moim zdecydowanym numerem jeden jest S.O.S. Maseczka Anti-Age po Opalaniu Eisenberg. Kosmetyk ma w składzie nawilżający kwas hialuronowy oraz wyciąg z kojących i odżywczych czerwonych alg oraz jak zawsze w kosmetykach Eisenberg jest formuła Trio-Moléculaire. Według mnie takie połączenie składników sprawdza się o wiele bardziej niż popularny d-panthenol.

Warto też co ok 3 dni (w zależności od stanu skóry) nałożyć maskę nawilżającą na twarz.. W ten sposób zrekompensujemy ubytki wody podczas słonecznej ekspozycji. Dobrze nawilżona skóra lepiej broni się przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, w rezultacie wolniej się starzeje. Jak dla mnie niezastąpiona jest niebieska maska GlamGlow Thirstymud Hydrating Treatment.

 

 

No i po urlopie :( ale słoneczna pielęgnacja skóry nie kończy się wraz z końcem urlopu. Między innymi o tym dziś wieczorem napiszę na blogu. Link in bio. 🌞🌞🌞 #sun #suncare #polishblogger #beuaty #beautyblog #eisenberg #avene #opalanie #bezpieczneopalanie #l4like

Post udostępniony przez Lucy 👸🏻💄🏋🏻‍♀️ (@lucy_insider)

 

 

Krok czwarty: prewencja raka skóry

Smutna prawda jest taka, że nieważne jak dobrze przygotujemy się do opalania i nieważne jakiej wysokości filtry będziemy na siebie nakładać musimy, podkreślam MUSIMY regularnie kontrolować stan skóry i powstałe pieprzyki. Mimo że słońce jest nam niezbędne do życia i to dzięki jego promieniom wytwarza się witamina D to opalenizna jest reakcją obronną organizmu na nadmiar promieni UV. Niestety czasem melanocyty (komórki skóry tworzące pigment) ulegają uszkodzeniu i mogą mutować w kierunku raka.

Jest prosta zasada kontroli pieprzyków, prosta jak ABC. Dokładniej ABCDE i F. Warto zapamiętać te 6 k

Zasada „ABCDE” ułatwia rozpoznanie potencjalnie niebezpiecznych zmian na skórze – poszczególne litery symbolizują pięć najważniejszych cech takich zmian:

Asymmetry – asymetria. Jeśli zmiana jest nieregularna wartą ją pokazać lekarzowi.

Borders – brzegi – jeśli brzeg pieprzyka są nierówne, poszarpane pokaż go lekarzowi.

Color – kolor. Wbrew temu co sugeruje nazwa czerniak wcale nie musi być czarny. Zaniepokoić Cię powinny zmiany o nieregularnym kolorze ale też te czerwone, jasnobeżowe lub szare.

Diameter – średnica. Wielkość znamienia nie jest bez znaczenia, te większe (płaskie lub wypukłe) obserwuj i pokaż lekarzowi.

Evolution – ewolucja. Zmiany które się zmieniają, robią się większe lub bardziej wypukłe powinien obejrzeć lekarz. Rośnie).

Feeling – uczucie. Jeśli pieprzy picze lub swędzi też warto powiedzieć o tym lekarzowi.

Jeśli jakiś pieprzyk Cię niepokoi, usuń go! Często blizna jest o wiele mniej widoczna od samego pieprzyka. Z doświadczenia wiem, że niestety nawet lekarze (zwłaszcza w państwowych placówkach) mają tendencję do bagatelizowania problemu. Ale warto wymusić skierowanie na usunięcie znamienia lub udać się do prywatnego gabinetu.