Happy 2014

W zalewie zeszłorocznych podsumowań postanowiłam, że daruje wam kolejny wpis typu ulubieńcy 2013 a skupię się na tym, co ciekawego przyniesie nam nowy rok. W końcu nie można żyć przeszłością.

 

W 2014 czeka nasz dużo nowości kosmetycznych, z resztą jak co roku. O tym, jakie mniej lub bardziej przełomowe kremy pojawią się na rynku będę was informować na bieżąco. Teraz o makijażu. Przeglądając zdjęcia z wybiegów wyraźnie widać, że tej wiosny dominować będzie naturalność. Make-up no make-up z idealnie gładką, promienną cerą pojawił się na pokazach 3.1 Philip Lim, Alexander Wang, Jenny Packham, Tibi, Alice + Olivia, Altuzarra. Niektórzy projektanci przełamali tą eteryczność dodając jeden mocniejszy akcent. Mogą to być usta w kolorze malin (Michael Kors) lub pomarańczy (DKNY) albo nasycony, kobaltowy cień jak na pokazie Marc by Marc Jacobs czy złote powieki (Dior, Jason Wu). Warto też poćwiczyć robienie kresek eyelinerem, bo wracają kocie oczy (Tracy Reese). Krótko mówiąc mniej znaczy więcej. Albo mniej, bo potrzebne będzie nam mniej kosmetyków za to warto postawić na ich jakość. W mojej wiosennej kosmetyczce na pewno znajdzie się dobry podkład zapewniający naturalne krycie (Eisenberg Fond de Teint Correcteur Invisible lub YSL Youth Liberator), rozświetlacz, paletka beżowo-brązowych cieni (Sephora, Marc Jacobs) zestaw do brwi (Benefit Brow Zings, Urban Decay lub Sephora), pomadka nawilżająca Maybelline Baby Lips oraz maskara. Nadal szukam swojej wymarzonej, takiej, która widocznie wydłuży i podkręci rzęsy i nie będzie się kruszyć w połowie dnia. Plotki głoszą, że 2014 to rok makijażu dla Eisenberga, więc jeśli cała kolorówka utrzyma poziom podkładu to moje poszukiwania się zakończą.

make up

 

[BMo_scrollLightboxGallery id=183 slG_vertical=0 duration=slow gallery_width=512 gallery_height=400 thumbs_width=100 thumbs_height=100 slG_caption=1 slG_loopThumbs=1 slG_opacity=40 slG_area=200 slG_scrollSpeed=2 slG_autoScroll=1 slG_aS_stopOnOver=1 slG_responsive=1 slG_relType=’lightbox|_{id}_|’ slG_useLightbox=1 slG_lightbox_text=’image {current} of {total}’ slG_lightbox_opacity=85 slG_lightbox_slideshow=1 slG_lightbox_speed=2500 ]

 

W modzie pojawi się, a raczej powróci kilka ciekawych trendów. Szerokie długie spodnie (Chloé, Rochas, Alexander Wang, Row, BCBG Max Azria, Theyskens’ Theory) idealne do zakrycia różnych niedoskonałości, chociaż mam wątpliwości czy nie będą w nich wyglądać dobrze tylko wysokie, chude dziewczyny. Pojawią się też spódnice z koła w długości midi i tea-lenght (czyli coś pomiędzy midi a maxi). Ten trend cieszy mnie najbardziej, bo od dłuższego czasu bezskutecznie szukam takiej spódnicy a teraz jest duża szansa, że Zara lub Mango zainspirują się pokazami Alice + Olivia czy Proenza Schouler i wreszcie znajdę, czego szukam. Kolejny sezon dominować będzie biel i pastele (Jason Wu, Prabal Gurung, Rebecca Taylor), to też dobra wiadomość, bo jeszcze nie znudziła mi się ta paleta. W kolekcja resort tradycyjnie pojawia się motyw marynistyczny (czy takie słowo istnieje?), tym razem trochę mniej dosłowny. Nadal mam biel, granat, czerwień oraz paski, ale nie jest to klasyczny marynarski mundurek. Trend, który ominę szerokim łukiem, tak jak każdy, kto nie ma płaskiego brzucha to krótkie topy. Proenza Schouler, Reed Krakoff, Jen Kao, i Alexander McQueen w tym sezonie nie mają litości dla obżartuchów. Jakbym była prawdziwą fashionistką to pewnie przeszłabym teraz na dietę i pobiegła na siłownie by móc nosić wszystkie najnowsze trendy, ale że nie jestem to wygodnie rozsiądę się w fotelu i zajadając popcorn zobaczę, jakie premiery filmowe szykują się w 2014 roku.

 

fashion

 

 

[BMo_scrollLightboxGallery id=184 slG_vertical=0 duration=slow gallery_width=512 gallery_height=400 thumbs_width=100 thumbs_height=100 slG_caption=1 slG_loopThumbs=1 slG_opacity=40 slG_area=200 slG_scrollSpeed=2 slG_autoScroll=1 slG_aS_stopOnOver=1 slG_responsive=1 slG_relType=’lightbox|_{id}_|’ slG_useLightbox=1 slG_lightbox_text=’image {current} of {total}’ slG_lightbox_opacity=85 slG_lightbox_slideshow=1 slG_lightbox_speed=2500 ]

 

Na ekrany kin powraca Angelina Jolie w Disneyowsiej produkcji Maleficent. Film to nowe spojrzenie na Śpiącą Królewnę, w którym Jolie wciela się w tytułową czarownicę. Ostatnimi czasy odświeżanie klasycznych bajek wydaje się być niezawodnym przepisem na sukces. Alicja w Krainie Czarów, Oz Wielki i Potężny z Jamsem Frnaco, Mirror Mirror, Królewna Śnieżka i Łowca z pięknie zagraną złą królową przez Charlize Theron.

 

 

Kolejną receptą na hit są filmy o wampirach. W tym roku swoje kły pokaże niesamowita Tilda Swinton w romantycznym horrorze (tak film określił FilmWeb) Only Lovers Left Alive. Natomiast Mark Waters, reżyser Mean Girls i podobnych komedyjek swoją wizję krwiopijców pokaże w Vampire Academy.

 

 

Otwarcie się do tego przyznaję, jestem geek’iem i lubię X-menów oraz większość bajek o superbohaterach. Dlatego niecierpliwie czekam na X-men Days of Future Past. Wiem, że nie każdy takie historie lubi, ale ten film warto zobaczyć też dla obsady, Hugh Jackman, Halle Berry, Jennifer Lawrence, Anna Paquin, Patrick Stewart, Ian McKellen, Michael Fassbender…

 

 

Na koniec smutna wiadomość, w tym roku Ryan Gosling pojawi się tylko w jednym filmie Knight of Cups. W Stanach uruchomiono specjalną linię telefoniczną dla zrozpaczonych fanek. Mogą zadzwonić i posłuchać fragmentów The Notebook. Jednak w USA to potrafią ze wszystkiego zrobić biznes. Ja pocieszam się tym, że Channing Tatuum pojawi się w 3 filmach.  Komediowym sequel’u 22 Jump Street, thrillerze The Contortionist’s Handbook oraz u boku Mili Kunis w Jupiter Ascending.

 

 

zdjęcia: press, getty images