Bohoboco A/W 2013/14

> Polską wersję znajdziesz pod zdjęciami

This season Bohoboco took as on a movie journey. Invitation itself suggested that we will be transported to good old times of cinematography. At the venue hostesses greeted us with trays full of popcorn and the runway looked like movie theatre with rows of vintage chairs on wooden floor. When red curtains reviled big screen countdown started, just like before the movie in the days of silent cinema.


 

With Bohoboco Autumn/Winter 2013/2014 collection we travel through all significant movie eras. There were beautiful, V-neck, long gowns. Real show stoppers worthy of 20’s divas. Then we had something for Marilyn Monroe, very feminine dresses with circle or A-line bottom and fitted top. From the 80’s and 90’s we saw simple, long sleeve dresses and silhouettes inspired by man’s wardrobe, something that Annie Hall would probably wear. Those were the pieces I enjoyed the most; especially dress that looked like made of suit jacket and lose, high-waisted pants combined whit smart take on a bomber jacket. The show ended with 3 simple and beautiful wedding gowns. I think it was that something extra that I would like to see in every collection.

 

Monochromatic color pallet is something that Bohoboco is known for but this season different shades of white, grey and beige go hand in hand with variety of ultramarine and beautiful cobalt. Clean, simple lines are another signature thing for the brand. I feel like this season every piece is stripped of any unnecessary elements and left with one thing to catch your attention. It may be asymmetrical zipper, one pleat or cut out on the chest.

 

Overall it is well design and well executed collection that every movie star could wear on the red carpet, cocktail party or just as an everyday outfit. But that being said, there were few hiccups. For example textile dress with leather sleeves is something that you can find on the racks of many retailers.  

 

photo (18)

 

Pokaz Bohoboco, Soho Factory, 09.09.2013, fot. WBF

 

W tym sezonie Bohoboco zabrało widzów w filmową podróż. Już samo zaproszenie sugerowało inspirację starymi dobrymi czasami kinematografii. Na miejscu pokazu hostessy witały gości z tacami pełnymi popcornu a scenografia przypominała kino z rzędami starych krzeseł na drewnianej podłodze. Gdy rozsunęła się czerwona kurtyna na dużym ekranie rozpoczęło się odliczanie, tak jak w czasach kina niemego przed filmem.

 

Kolekcja Bohoboco jesień/zima 2013/2014 to podróż przez wszystkie znaczące ery kina. Divy z lat 20tych zachwyciłby się długimi sukniami z głębokim dekoltem w V. Dla Marilyn Monroe były bardzo kobiece sukienki z dopasowana góra i dołem ciętym z koła lub o kroju A. Z lat 80-tych i 90-tych zobaczyliśmy proste sukienki z długim rękawem i coś, co Annie Hall prawdopodobnie by założyła, czyli sylwetki inspirowane przez męską garderobą. To właśnie te looki spodobały mi się najbardziej. Zwłaszcza sukienka z dekoltem przypominającym męską marynarkę i luźne spodnie z wysokim stanem połączone z bomberką w eleganckim wydaniu. Pokaz zakończyły się trzy piękne w swojej prostocie suknie ślubne. Myślę, że było to coś ekstra, co chciałabym częściej widywać na pokazach.

 

Bohoboco jest znane z monochromatycznej palety kolorów, ale tej jesieni odcienie bieli, szarości i beżu idą w parze z ultramaryną i pięknymi tonami kobaltu. Czyste, proste linie to kolejny znak rozpoznawczy marki. Można odnieść wrażenie, ze w tym sezonie każda sylwetka została rozebrana ze wszystkich zbędnych elementów i został tylko jeden detal mający zwrócić uwagę widza. Może to być asymetryczny suwak, plisa lub rozcięcie na piersi.

 

Ogólnie jest to dobrze zaprojektowana i dobrze zrealizowana kolekcja, którą każda gwiazda filmowa może założyć na czerwony dywan, wieczorny event lub po prostu, jako codzienny strój. Mimo mojej sympatii dla Gilberta i Kamila muszę przyznać, że nie obyło się bez małych wpadek. Na przykład kontrast uzyskany przez połączenie miękkiej tkaniny ze skórzanymi rękawami jest czymś, co od kilku sezonów możemy znaleźć w ofercie sieciówek. Produkcja pokazu wysoko postawiła poprzeczkę na cały nadchodzący sezon, ale Kasia Sokołowska mówiąca przez megafon żeby nie opierać się o barierki i nie dotykać głośników ze starego kina przeniosła mnie na stadion. Nadal nie wiem czy potrzeba takiego komunikatu świadczy źle o gościach czy o złym przygotowaniu widowni, lub jak kto woli trybun.