Fashion Week day 4

Komu, po 3 intensywnych dniach, udało się wstać na OFFy nie żałował! Ten dzień to trzy bardzo dobre kolekcje i jedno rozczarowanie.

 

Herzlich Willkommen pokazało prostą, bardzo łatwą w noszeniu kolekcję pastelowych luźnych looków. Stonowane szarości, beże i błękity z monochromatycznymi nadrukami w wersji sportowej elegancji będą idealnym dodatkiem do każdej garderoby. A jest w czym wybierać, były ołówkowe spódnice, minimalistyczne poncho, długie koszule, proste spodnie, znane z poprzedniego sezonu kostiumy i mój must have kolekcji błękitna marynarka z nadrukiem.

 

Jakub Pieczarkowski w kontraście do swojej poprzedniej, ciemnej rockowej kolekcji postawił na jasne barwy, ale zachował buntowniczego ducha. Podstawą jest biel, kanarkowa żółty, złoto oraz srebro podkreślone błękitem i fioletem. Inspiracji można dopatrywać się amerykańskiej kulturze hip-hopowej, zwłaszcza w jej kiczowatym przepychu. Złote dresy, grube łańcuchy na szyi i bluzy z nadrukiem tworzą wyjątkowy klimat „bogatego getta”. Cała kolekcja jest świeża i niebanalna.

 

Ten dzień na OFFach to trzy dobre kolekcje, ale chyba najlepszą pokazała Joanna Startek.  Sportowy, trochę futurystyczny minimalizm zachwycił mnie przemyślaną paleta stonowanych barw i czystych kroi. O tej kolekcji niedługo napisze osobny post. OFFowe pokazy zamknęła Marta Siniło. Stylistka pracującą dla najlepszych magazynów, od lat obecna w branży teoretycznie powinna pokazać najlepszą kolekcję. Jednak pokaz Marty był najsłabszym tego dnia. Były ciekawe elementy takie jak długa skórzana spodnia z koła czy niektóre swetry, ale całość trochę trąciła lumpeksem.

 

Aleja Projektantów to świetna męska kolekcja Hyakintha. O jego mundurkach dla niegrzecznych chłopców też będzie osobny post, więc nie będę teraz wygłaszać ochów i achów. Miłym zaskoczeniem była przystępna kolekcja Robotów Ręcznych. Obawiałam się, co marka typowo dziewiarska zaproponuje na sezon wiosna lato. A to proszę, projektantki pokazały, że wełna jednoznacznie kojarząca się z jesienno-zimowa aura potrafi mieć letnią lekkość. Na wybiegu pojawiły się luźno tkane sukienki, bluzki oraz body/kostium zestawione z jedwabnymi, ażurowymi topami i dzianinowymi spodniami. Przystępna, nieprzekombinowana propozycja, na co dzień. Ostatniego dnia Fashion Week Poland swoje kolekcje pokazali też Ptaszek i Dawid Tomaszewski, niestety nieudało mi się ich zobaczyć, ponieważ musiałam wcześniej wracać do Warszawy.

 

Po dniu refleksji nad tym, co działo się w Łodzi stwierdzam, że było to chyba najlepszy Fashion Week, na którym byłam. Było kilka kolekcji, które zapadły mi w pamięć (Grzegorz Kasperski, Piotr Drzał, Jakub Pieczarkowski, Joanna Sartek i  Hyakinth) oraz kilka rozczarowań, których już nie będę wymieniać. Kilka niezapomnianych imprez i mały shopping w showroomach. W skrócie bardzo udany weekend.