Fashion Week day 1

Fashion Week oficjalnie rozpoczęty, były pokazy na OFFach i Designer Avenue, showroomy oraz gala w Andel’sie. Niestety do Łodzi przyjechałam za późno by wszystko zobaczyć a to co widziałam najkrócej mogę podsumować słowami: Printy z muzyką na żywo.

 

Pierwszym pokazem jaki obejrzałam była kolekcja Wioli Wołczyńskiej. W sezonie wiosna-lato 2013 Wiola odeszła od typowych dla siebie jednolitych kolorów na rzecz pepitki, printów i koronek. Charakterystyczny szary został wzbogacony o więcej niż zwykle barw. Pojawia się butelkowa zieleń, róż, fiolet, kobaltowy niebieski i srebro. Sylwetki to nadal miejska nonszalancja i sporo oversize’ów. Najbardziej spodobały mi się bluzy i długa spódnica z koronki. Mimo że Wołczyńska wyszła poza swoją estetykę z poprzednich lat to nadal w kolekcji czuć jej ducha.

 

Kolekcja Agi Pou to eksplozja barw i wzorów. W jednym outficie zmiksowanych jest kilka kolorów i printów, często mocno kontrastujących ze sobą. Pojawiło się też kilka spokojniejszych modeli i to one najbardziej mi się podobały, zaraz obok męskich jaskrawych  garniturów.

 

Dziś ostatnim pokazem na Designer Avenue była Rina Cossack. Niestety muszę przyznać, że na wybiegu nie pojawiło się nic nowego. Owszem kolekcja jest ładna i spójna ale wszystko już jest dostępne w sieciówkach od roku. Są spódnice cięte z koła i po ukosie, oversize’owy sweter i kilka modeli a la Versace. Raczej Versace dla H&M niż Gianni.

 

Po pokazach na Tymienieckiego nadszedł czas na galę w hotelu Andel’s i pokaz Nunu Baltazara. Zanim jednak mogliśmy zobaczyć kolekcję portugalskiego projektanta, 9 studentów/absolwentów ASP pokazało swoje kolekcje. Nudne kolekcje. Kilka lat temu chodząc na dyplomy ASP można było spodziewać się niepohamowanej kreatywności. Często przeobrażało się w to sztukę dla sztuki bo ubrania nie nadawały się do  noszenia ale było to świeże, zaskakujące podejście do mody.  Dziś studenci za mocno wzięli sobie do serca komercyjność bo to co się pojawiło się na wybiegu było proste, odtwórcze, żywcem zdjęte z wieszaków niejednej sieciówki. Brakuje mi złotego sirotka między konceptualizmem a komercją.

 

Pierwszy dzień VII edycji Fashion Week nie był najlepszym w historii tej imprezy ale może to tak na rozruch. Od wielu osób słyszałam, że najlepszym czwartkowym pokazem było Thunder Blond. Nie widziałam więc nie oceniam zanim nie zobaczę zdjęć. Jeśli faktycznie był tak ciekawy to recenzja na pewno pojawi się na Insiderze.

 

 

Zobacz też:

> Co warto zobaczyć na Fashion Week Poland