Żel pod oczy Eisenberg

Do tego testu podeszłam z dużym zaciekawieniem, bo od dziecka walczę z sińcami pod oczami. Wypróbowałam już większość kosmetyków z różnych półek cenowych i zawsze kończyło się to porażką. Nawet zabieg Light Eyes, polegający na wstrzyknięciu specjalnego preparatu w skórę nie przyniósł oczekiwanego rezultatu.

 

Zapewnienia producenta:

„Formuła lekkiego żelu zapewniająca natychmiastowy efekt napięcia skóry, likwidująca zasinienia i opuchliznę. Zawiera wyciąg z bławatka o właściwościach rozluźniających oraz witaminy A, E oraz F, które przeciwdziałają oznakom starzenia się skóry wokół oczu. Stanowi idealną bazę pod makijaż.”

 

Moim zdaniem:

Standardowo kremy na okolicę oczu maja pojemność 10-15ml a Eisenberg daje nam aż 30ml bardzo wydajnego kosmetyku. Po miesiącu stosowania, dwa razy dziennie wydaje się, że buteleczka dalej jest pełna (widać to na zdjęciach). Kosmetyk ma przyjemną żelowa konsystencje, w kontakcie ze skórą staje się bardziej płynny i szybko się wchłania. Już po kilku minutach można poczuć przyjemne napięcie skóry. Jeśli używacie korektora pod oczy to musicie uważać by nie nałożyć za dużo żelu, bo korektor może się źle rozprowadzić. Jeśli żel nałożycie w rozsądnej ilości i poczekacie chwilę aż się wchłonie sprawi on, że korektor utrzyma się cały dzień. Produkt Eisenberg’a bardzo miło mnie zaskoczył, od razu po zastosowaniu widać ze skóra jest bardziej napięta a po pewnym czasie zauważyłam, że sińce stały się mniej widoczne. W prawdzie jeszcze nie zniknęły do końca, ale zdecydowanie żel dał najlepszy efekt ze wszystkich kosmetyków, które wypróbowałam. Na pewno będę go dalej stosować i liczę, że moje nieszczęsne sińce w końcu znikną.

 

Ocena:

Opakowanie: 5/5

Aplikacja: 5/5

Wchłanianie: 5/5

Zapach: 4/5

Konsystencja: 5/5

Wydajność: 5+/5

Make-up: 4/5

Efekt: 5/5

Średnia ocen:  4.75+

 

Żel pod oczy Eisenberg dostępny jest tylko w perfumeriach Sephora w cenie: 299 PLN

 

Zobacz też:

Serum nawilżająco-wygładzające Eisenberg – test

> Podkład Eisenberg 

> Bath & Body Works już w Polsce