Madonna MDNA World Tour

Madonnę można kochać lub nienawidzić, jej muzyki można słuchać lub nie, ale na pewno niemożna zaprzeczyć, że jest ostatnią ikoną popkultury takiego formatu a każdy jej koncert to widowisko. Właśnie, dlatego warto przynajmniej raz zobaczyć ją na żywo.

 

Koncert Madonny był moją pierwszą wizytą na stadionie narodowym. Już na wstępie pozytywnie zaskoczyła mnie organizacja, dzięki której gigantyczna kolejka przed bramką zniknęła w zawrotnym tempie. Bez problemu odnalazłam swoje miejsce i przy energetycznym secie Paul’a Oakenfold’a niecierpliwie czekałam na występ. Z godzinnym opóźnieniem gwiazda pojawiła się na scenie w towarzystwie Kazaków i zaczęło się prawie dwugodzinne show. Były przeboje z nowej płyty (Girl Gone Wild, Give Me All Your Luvin’, Turn Up the Radio) stare, dobrze znane hity (Vogue, Human Nature czy Like a Virgin w wolnej, zmysłowej wersji). Był też mash-up Express Yourself i Born This Way Lady Gagi. Na wizualizacjach pojawili się Lil Wayne, M.I.A. i Nicki Minaj. Były dynamiczne choreografie, ciekawe scenografie a Madonna pokazała pośladki. Jedyne, co psuło koncert to przesadny syntezator w pierwszych utworach i przejściowe problemy z basami.

 

Madonna MDNA World Tour 2012 to jeden z najlepszych eventów, na jakim byłam, po prostu trzeba było tam być, bo żaden opis nie odda energii ani atmosfery, jaka panowała na koncercie.

 

P.S.

Plus dla władz Warszawy za ułatwienie powrotu do domu. Specjalne busy i wydłużone godziny kursowania metra to miły akcent na koniec.

 

Przepraszam za nie najlepszą jakość zdjęć