Fashion Week – day two

Sobota to zawsze najbardziej oblegany dzień fashion weeku, najlepsze pokazy, celebryci na widowni a na koniec najostrzejsze imprezy. W tej edycji nie było inaczej.

OFFy rozpoczęły się niezwykle klimatycznym pokazem Jarosława Ewerta. Wybieg oświetlało ciepły płomień świec a modelki chodzili do muzyki klasycznej granej na żywo przez kwartet smyczkowy. W scenografii i kolekcji czuć było pewnego rodzaju teatralno-operowy spektakularizm. Trochę rozczarował mnie pokaz Gregora Gonsiora, który pokazał dokładnie to, co już widzieliśmy na Berlińskim tygodniu mody.

Designer Avenue obfitowało w dobre kolekcje. Pierwszym pokazem, jaki zapadł mi w pamieć była prosta, trochę awangardowa ale nadająca się do noszenia kolekcja Nenukko. Monika Ptaszek pokazała farbowane garnitury, kurtki z plamą smoły i z pozoru proste spodnie, które chętnie zobaczyłabym u siebie w szafie. Michał Szulc zaprezentował wariacje na temat cekinowej mini a MMC Studio pokazało typową dla siebie komercyjną awangardową elegancję. Ostatnim pokazem tego dnia był Nuno Gama. Portugalski projektant pokazał kompletna męska kolekcje. Widać było że każdy detal jest przemyślany i dopracowany do perfekcji by stworzyć total look „dostojnego wojownika”. Niezapomnianym momentem było, kiedy modele wyszli na wybieg oblizując czekoladowe wąsy. Backstage Nuno Gamy coming soon.

Po pokazach nadszedł czas na after party. Tego wieczoru bawiliśmy się w Lordis na imprezie Fashion TV a później na nieoficjalnym afterze w Małym Pikusi, ale co tam się działo lepiej zostawić w tajemnicy