Designeria… degusteria

Po wczorajszych pokazach w Teatrze Palladium zastanawiam się czy imprezy typu Designeria mają sens. Czy zamiast pomagać młodym projektantom nie robią im krzywdy. Owszem jest to jakaś promocja bo relacja ukarze się w mediach ale pytanie w jakich, bo na widowni zdecydowanie brakowało redaktorów i stylistów z głównych modowych tytułów. A ci co przyszli zaczęli uciekać już po drugim pokazie. Co ich wystraszyło? Przerywniki tanaczne czy może poziom kolekcji, który najłatwiej można określić jako ‚różny’. Całkiem przyjemną i nadającą się do noszenia kolekcję pokazała Edyta Pietrzyk z MSKPU i Michał Starost będący pokazem wieczoru. Odbiór kolekcji utrudniały nie najlepiej chodzące modelki, moja znajoma projektantka siedząca obok zapytała się mnie dlaczego u nas wszyscy oszczędzają na modelkach, przecież to one sprzedają kolekcje. I to jest chyba ta owa krzywda. Bardziej z braku funduszy bo przecież nie z premedytacją organizatorzy ciułają eventy tanim kosztem, szukając oszczędności gdzie się da, a dla utalentowanego projektanta pokazanie kolekcji na złych ‚wieszakach’ w tłumie spontanicznego pseudoartystycznego pomiotu raczej nie jest dobra promocją.