Można schudnąć bez wysiłku?

Można schudnąć bez wysiłku i bez ingerencji skalpela? Okazuje się, że można! Nie do końca bez wysiłku, ale bez przemęczania się. Kluczem do sukcesu jest monitorowanie tętna. Dziś miałam okazję spędzić dzień w fitness klubie z pulsometrem i pod okiem trenera. Ku mojemu zdziwieniu ćwiczenia, które najszybciej spalą zbędne fałdki tłuszczu wcale nie są tymi najbardziej męczącymi.

 

Okazuję się, że modne zajęci typu „fat burning” nie każdemu dadzą efekty, bo ważne jest by pracować w odpowiednim przedziale procentowym naszego tętna maxymalnego. Każdy z nas jest inny, ma inną wydolność, sprawność i masę innych predyspozycji, co powoduje, że wykonując te same ćwiczenia będziemy mieć inne tętno, dlatego tak ważne jest by je monitorować w trakcie ćwiczeń.

 

Teraz trochę teorii:

Tętno maxymalne (HRmax) obliczamy wg wzoru:

220 – wiek = HRmax (jeśli mamy 25 lat nasze tętno maxymalne to 195).

 

W zależności od efektów, jakie chcemy osiągnąć należy ćwiczyć w jednej z poniższych stref wysiłku:

I strefa – 50-60% HRmax – dla początkujący, którzy chcą ogólnie zwiększyć sprawności

II strefa – 60-70% HRmax – na tym poziomie najszybciej spala się fałdki (Podstawowym źródłem energii dla tej strefy jest tkanka tłuszczowa)

III strefa – 70-80% HRmax – zwiększenie wydolności tlenowej (Stosunek spalanego tłuszczu do glikogenu jest niższy niż poprzedniej strefie, ale za to ogólne zużycie kalorii znacznie większe)

IV strefa – 80-90% HRmax – trening wytrzymałościowy, strefa graniczna treningu tlenowego i beztlenowego

V strefa – 90-100% HRmax – beztlenowy hardcore dla profesjonalistów

 

Dokładniejsze opisy stref: http://www.trenujmadrze.pl/trening-a-puls/strefy-wysilku-a-puls

 

Starczy teorii, czas na praktykę.

Dziś ćwicząc na bieżni z zegarkiem Timex Ironman Race Trainer na bieżąco mogłam monitorować tętno i dopasowywać tępo treningu by utrzymywać się w II strefie (zbliża się lato, więc zgubienie fałdek jest moim priorytetem). Okazało się, że utrzymanie 60-70% HRmax nie jest katorgą. A nawet mogę powiedzieć, że cały zestaw ćwiczeń był raczej przyjemny. W gruzach legła teoria, że trzeba się namęczyć by schudnąć.  Ustawiłam w zegarku moje cele a on, niczym osobisty trener, kontrolował moje poczynania. Sygnalizował, kiedy moje tętno było za niskie lub za wysokie by ułatwić mi utrzymywanie się w II strefie. Bardzo fajną funkcją jest możliwość zaplanowania treningu.  Ćwicząc interwały zegarek podpowiadał mi jak mam trenować (jak długo, ile powtórzeń itp.). Dla takiego laika jak ja, taka pomoc jest nieoceniona.  Osobiście wolę ćwiczenia na bieżni, ale w serii zegarków Timex Ironman są też modele przeznaczone dla biegaczy plenerowych, z wybudowanym GPSem mierzącym szybkość i długość przebytej trasy.